Człowiek wykazuje największe zdolności do rozwoju na samym początku swojego życia. Wykorzystuje każdy moment – już w łonie matki rozpoczyna pierwsze wyścigi czy kształtuje wrażliwość na muzykę klasyczną. Kluczowym etapem rozwoju mowy dziecka jest czas do 3-5 roku życia. Każdy z nas poznaje wtedy świat i uczy się go nazywać w odpowiedni sposób. Jednak czy to wszystko, co dzieje się wtedy z naszym rozwojem w zakresie komunikacji?

Na początku zastanówmy się, co składa się na nasze porozumiewanie ze światem. Po pierwsze ważna jest anatomia, czyli prawidłowa budowa narządu artykulacyjnego i narządu słuchu. Jednak czy ruchy języka i dobry słuch wystarczają do mówienia? Przecież za nasze myślenie o świecie oraz wyrażanie sądów na jego temat, odpowiada mózg i układ nerwowy. On również tworzy połączenia, które umożliwiają wymianę informacji między poszczególnymi systemami. Zastanówmy się, w jaki sposób małe dziecko poznaje świat – głównie patrząc, dotykając, słuchając czy smakując. Czyli do powstania komunikacji potrzebna jest również sensoryka! Czy ktoś jeszcze ma wątpliwości, że do mówienia nie wystarczy mieć sprawny język i ucho?

Jeżeli już wiemy, że komunikacja to bardzo złożony proces, za który odpowiada wiele układów w naszym ciele, to powinniśmy pomyśleć, w jaki sposób możemy wspierać wszystkie systemy, aby rozwój naszego dziecka przebiegał w prawidłowo.

Jedzenie

Podstawy są najważniejsze – nie uciekniemy od tego w żadnej dziedzinie. Niezależnie czy mówimy o budowaniu domu czy prawidłowych funkcji narządu artykulacyjnego: bez solidnych fundamentów niewiele uda nam się osiągnąć. W przypadku motoryki mowy najważniejszym treningiem jest jedzenie. Za mówienie w dużej mierze odpowiadają te same mięśnie, które umożliwiają nam spożywanie posiłków. Istotne są trzy rzeczy: zwrócenie uwagi na prawidłowe wzorce oraz cierpliwość w przechodzeniu do kolejnych etapów rozszerzania diety i kształtowania umiejętności, a także  zróżnicowanie wprowadzanych przysmaków. Z treningiem pokarmowym jest podobnie, jak z zajęciami na siłowni – aby wzmocnić mięśnie należy stopniowo zwiększać ciężar (konsystencję pokarmu).

Rozdrobnione jedzenie to pierwszy etap, z czasem powinniśmy “utrudniać” przyjmowanie pokarmu, dzięki czemu zmusimy mięśnie języka, warg, policzków, żuchwy do wytężonej pracy. Wzbogacenie diety o surowe owoce i warzywa np. jabłko czy marchewkę będzie doskonałym treningiem również dla właściwego ukształtowania zębów dziecka (zabawy w jedzenie jak zwierzaki, np. króliczek). Możemy wykorzystać aktywności w kuchni, które poprawiają świadomość i motorykę artykulacyjną (oblizywanie ust, zlizywanie miodu z podniebienia, czyszczenie zębów językiem), także te sensoryczne, z użyciem różnych zapachów i smaków (przyprawy, produkty o zróżnicowanych smakach: słodki, gorzki, kwaśny, słony). Będzie to wspaniały sposób na wspólne spędzenie czasu!

Niejednokrotnie dzieci potrzebują dodatkowej stymulacji sensorycznej lub sposobów radzenia sobie z napięciem emocjonalnym. W przypadku problemów w tym zakresie możemy mieć do czynienia z nieprawidłowymi funkcjami, jak np. ssaniem kciuka. Poza konsultacją specjalistyczną i wycofywaniem szkodliwych nawyków warto również spróbować  je “zastąpić” innymi doznaniami czuciowymi czy smakowymi. Plasterek cytryny na język może spowodować zaskakujące wrażenia, a chropowate kawałki orzechów z masła migdałowego ułatwią masowanie podniebienia czubkiem języka.

Jedzenie ćwiczymy codziennie, jednak aby nie zrobić sobie krzywdy należy uważnie przyjrzeć się technice. Połykanie niemowlęce z językiem między wargami i napięciem mięśnia okrężnego ust jest niedopuszczalne u dzieci w wieku przedszkolnym i powinno zostać skorygowane w trakcie terapii logopedycznej. Przyczyną takiego stanu rzeczy może być m.in. zbyt długie przyjmowanie przez dziecko zmiksowanego pokarmu. Niewłaściwe funkcje, a nawet wady zgryzu może spowodować ułatwiona technika picia – popularne kubki niekapki, nie dość, że często nie spełniają swojej funkcji w zakresie higieny malucha, to w znacznym stopniu utrudniają nauczenie się picia z kubka otwartego. A w podróży? Najlepiej użyć butelki ze słomką, która super sprawdzi się we wzmacnianiu mięśnia okrężnego ust.

Pamiętajmy, że dla rozwoju ważny jest czas. Opanowanie wszystkich mięśni narządu artykulacyjnego to nie lada sztuka dla młodego człowieka. Motywacja jest jednak spora – jeżeli nie będę pracowała ze wszystkich sił, pozostanę głodny. Gdy damy dziecku czas na wykształcenie umiejętności oraz wybór z całej gamy zdrowych, pachnących i kolorowych produktów, to możemy liczyć na rozwój nie tylko mięśni, lecz także poszerzenie doświadczania świata. A skoro już wiemy coś nowego, to przecież warto powiedzieć o tym komuś innemu.

Interakcja

Komunikacja polega przede wszystkim na przekazywaniu informacji drugiej osobie oraz słuchaniu, co ktoś ma nam do powiedzenia. I na pewno są osoby dużo bardziej skoncentrowane na odbieraniu informacji, niż mówieniu, jednak w większości posługiwanie się językiem budujemy na podstawie tego, że to JA czegoś potrzebuję, JA mam ochotę na coś, JA chciałbym/chciałabym o czymś opowiedzieć. Wróćmy do naszego malucha, który przejawia ochotę na zjedzenie czegoś smakowitego. Nawet jeżeli jesteśmy na początkowym etapie i do komunikacji służy nam jedynie płacz czy gest, może dodatkowo prosta werbalizacja typu “am” to gdy użyjemy tych narzędzi do wyrażenia naszych potrzeb drugiej osobie – mamy do czynienia z interakcją.

Za umiejętne posługiwania się językiem w towarzystwie odpowiada sprawność pragmatyczna. Częściowo nabywamy ją przez obserwacje naszego otoczenia, lecz przede wszystkim wchodzenie w relacje z drugim człowiekiem. W wyniku kolejnych doświadczeń, podejmowania prób rozmowy z różnymi interlokutorami, popełnianiu wielu faux pas uczymy się w jaki sposób należy komunikować się z drugim człowiekiem. Specjalizujemy się w rozpoznawaniu drobnych reakcji drugiej osoby, które pozwalają nam stwierdzić czy nasze słowa pozwolą na osiągnięcie celu. A jaki jest cel młodego głodnego człowieka? Oczywiście – zdobycie pożywienia.

Przyjrzyjmy się modelowej sytuacji w kuchni: dziecko płacze, mama przygotowuje dla niego jedzenie, bo wie doskonale, że maluch jest głodny. Czy powinna nakarmić go od razu po przygotowaniu posiłku? Jeżeli tak zrobi dziecko prawdopodobnie przestanie płakać, ponieważ zdobyło już to, na co miało ochotę (pomijam fragment kiedy nauczyło się, że płacz może być dobrym narzędziem komunikacji). Działanie = płacz, wywołało reakcje = karmienie. Niepodważalnie zaistniała swego rodzaju interakcja. Jednak jeżeli chcielibyśmy rozwinąć umiejętności naszego dziecka i pozbyć się nadmiernego płaczu, postarajmy się zmienić nieco narzędzie. Gdy płacz przestanie być skuteczny, trzeba będzie poszukać innego rozwiązania. Wyciągnięcie rączki to już kolejny krok, aby go utrwalić zapytajmy dziecko “Chcesz zjeść zupę?” i pozwólmy powtórzyć gest. Maluch będzie wiedział, że sposób zadziałał i być może wykorzysta go ponownie.

Coraz częściej w swojej pracy logopedzi spotykają się z trudnościami w nabywaniu języka przez dzieci, ponieważ niektórzy rodzice zatrzymują się na tym etapie. Pamiętajmy: to my uczymy dziecko, jaka metoda komunikacji jest skuteczna. Oczywiście, na naukę potrzebny jest czas, którego mamy dzisiaj coraz mniej. Jednak omijanie etapu rozwijania komunikacji werbalnej tylko pogorszy naszą sytuacje. Dlatego wprowadzajmy odpowiedzi “Chcesz zjeść zupę? – am?” w ten sposób przygotujemy wzorzec, z którego maluch będzie mógł skorzystać na właściwym etapie. Później możemy rozszerzać nazywanie o możliwość wyboru poszczególnych produktów, zabaw czy aktywności. Mowa najlepiej kształtuje się w naturalnym środowisku.

Im dziecko starsze, tym szersze możliwości rozwoju komunikacji powinniśmy mu zapewniać. Na każdym etapie  rozwoju ważne jest towarzystwo rówieśników – podobne zainteresowania, możliwości i potrzeby pozwalają w łagodny sposób uczyć się świata, a także otworzyć na drugiego człowieka. Stopniowo uczmy dzieci jak rozmawiać ze starszymi osobami, a także jak dbać o młodszych. Dużo doświadczeń komunikacyjnych to najlepsza droga rozwoju.

Poznanie świata

Mówienie odzwierciedla to, co poznaliśmy w ciągu naszego życia. Potrafimy nazwać rzeczy, z którymi kiedyś już się zetknęliśmy, opowiedzieć historie, które kiedyś od kogoś usłyszeliśmy. Oczywiście niepowtarzalną cechą każdego człowieka jest integracja tych elementów, analiza własnych doznań i wyciąganie wniosków. Gdy jednak chcemy wzbogacić swoje słownictwo należy poznać kolejny fragment świata.

Wyobraźmy sobie drzewo. Gdy poproszę o schematyczny rysunek tego wyobrażenia, zapewne większość z nas narysuje pień, rozpostarte u jego szczytu gałęzie oraz koronę lub kilka liści. Gdy jednak zapytam “Jakie jest drzewo?” mogę uzyskać wiele, różnorodnych odpowiedzi. Schematyczny rysunek jest jak zapis słowny – ma uniwersalne zastosowanie, służy przekazaniu informacji o przedmiocie. Pytanie o cechy sprowadza nas do szerszej interpretacji, odwołania się do naszego doświadczenia. Może być drzewo iglaste, liściaste, nagie, kwitnące, rozłożyste, strzeliste, pachnące, szorstkie, potężne, itd. itp. Dodanie jednego słowa stwarza w naszej głowie zupełnie inne obrazy. Opieramy się na wspomnieniach doznań zmysłowych, bo przecież widzieliśmy drzewo, czuliśmy jego zapach, fakturę pod palcami, pamiętamy jak się zmienia w ciągu roku.

Na ogół pamiętamy opowieściami, w ten sposób w mózgu można zapisać więcej doznań niż moglibyśmy włożyć w pudła opisane różnymi kategoriami. Dlatego ucząc dzieci świata pozwalajmy im doświadczać, aby mogły zapisać swoje wspomnienia w niekończący się układ zdarzeń. Opowiadajmy im historię, opisujmy świat nie tylko poszczególnymi nazwami, lecz także cechami, aktywnościami, zależnością wobec innych elementów. W ten sposób rozwiniemy mowę i wyobraźnie naszych maluchów.

Media

Bez technologii nie wyobrażamy sobie już życia. Dostęp do internetu jest dla niektórych dobrem pierwszej potrzeby, na równi z jedzeniem czy wodą. Nasze dzieci spędzają przed ekranami zdecydowanie więcej czasu, niż my, kiedy byliśmy w ich wieku. Czy słusznie?

Jestem zdania, że wiele problemów rozwojowych u dzieci bierze się z nadmiernego korzystania z urządzeń elektronicznych, w tym głównie smartfonów, komputerów i telewizorów. Brak czasu powoduje, że coraz częstszym towarzyszem zabaw jest nie realna osoba, a urządzenie. Jakie mamy tego skutki? Po pierwsze tablet zwykle nie wymaga nadmiernej interakcji, wystarczy go włączyć. Zapewnia długotrwałą rozrywkę, a przez ruchome obrazy pozwala na stałe “zająć” dziecko bez zbytniego wysiłku. Po drugie ekrany emitujące promieniowanie mogą szkodliwie wpływać na organizm, także z powodu zwiększonego wysyłania bodźców świetlnych czy dźwiękowych. Rozregulowane w ten sposób zmysły, mogą ujawnić się np. w zaburzeniach sensorycznych, w układzie nerwowym. Po trzecie stworzeni na potrzeby bajek bohaterowie, nie wymagają wysilenia wyobraźni i tworzenia własnych postaci. Przecież znamy ich już tylu, że nie ma potrzeby poszukiwania nowych. Po czwarte poznawanie świata przez ekran, poza tym, że oparte na konkretnej tematyce, ogranicza się do zmysłu wzroku. A to niewiele, prawda? Takich powodów można mnożyć, kilka z logopedycznego podwórka to: brak potrzeby interakcji, ograniczone słownictwo, posługiwanie się prostymi frazami, zaburzenia narracji, a nawet oddychanie przez usta i zła pozycja spoczynkowa języka. Można do tego dodać znaczne obniżenie koncentracji i uwagi, niemożność skupienia się na zadaniu, ciągłą potrzebę zmiany aktywności czy brak chęci kontaktu z rówieśnikami.

Przed technologią nie uciekniemy – nauczmy dzieci we właściwy sposób z niej korzystać. Ograniczmy czas spędzany przed ekranem, wykorzystujmy gry edukacyjne, nie szukajmy w elektronice sposobu na wyciszenie dziecka. Pokazujmy własnym przykładem, że komputer jest jedynie narzędziem, a świecie możemy znaleźć o wiele więcej ciekawszych aktywności niż może zaoferować nam ekran.

Obecność

Żaden z wyżej wymienionych sposobów nie zadziała, gdy nie będzie w nim naszej obecności. Nikt nie zastąpi dziecku rodzica, nawet najlepszy logopeda czy pedagog nie nauczy nazywania świata oraz nie rozwinie wszystkich talentów i możliwości młodego człowieka. Kluczem do prawidłowego rozwoju jest CZAS, który spędzimy razem.

Drogi Rodzicu, pamiętaj, że najważniejszym nauczycielem świata, o którym twoje dziecko będzie opowiadać, jesteś właśnie TY. Jego droga do prawidłowego rozwoju będzie dokładnie taka, na jaką pozwolisz.


mgr Dorota Archicińska – neurologopeda, logopeda ogólny i kliniczny, filolog, terapeuta ruchem. W swojej pracy wykorzystuje holistyczne podejście do rozwoju mowy i języka, oparte na kształtowaniu prawidłowych wzorców oraz naukę w środowisku najbardziej zbliżonym do naturalnego.


Prawa autorskie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *